» MENU

 
 Strona główna

 Kontakt

 
 Księga gości

 
 Promocja strony

» O mnie


 O mnie

 Co lubię

 Mój pamiętnik

 Moja galeria
 

MAM OSTRĄ BIAŁACZKĘ LIMFOBLASTYCZNĄ...

 
Wszystko zaczęło się w marcu 2006 roku. Mój organizm jakby nie należał do mnie. Nie chciał robić tego co chciałem. Wszystko mnie bolało. Byłem przemęczony i cały czas chciało mi się spać. W dodatku ciągle byłem chory. Bolało mnie gardło, kaszlałem i miałem katar. Leki nie pomagały. Na całym ciele pojawiły się jakieś plamy podobne do siniaków. To wtedy usłyszałem diagnozę: Ostra białaczka lifmoblastyczna SR. Nie wiedziałem co to takiego, ale czułem, że to coś poważnego.
Zaczęło się długotrwałe i uciążliwe leczenie. Od 9 marca 2006 przez 4 miesiące byłem w szpitalu. Ciągle robili jakieś badania. Gdy w szpitalu nie mogli wkłuć się do żył, to założyli mi wejście centralne. W ten sposób do tej pory pobierają mi krew i podają część lekarstw. To urządzenie bardzo mi przeszkadza. Czuję straszny ciężar i dlatego mówię na nie „słoń”.
Jestem leczony wg protokołu ALL IC-BFM 2002 dla grupy SR-1. Na początku lekarze przeprowadzili tzw. leczenie indukcyjne i konsolidujące. Potem zastosowano cykl chemioterapii. Na szczęście po każdym zabiegu mój organizm reagował prawidłowo – tolerował taki sposób leczenia. Oczywiście od rozpoznania choroby ciągle jestem pod stałą opieką pediatryczną w miejscu zamieszkania. Niestety bywało i tak, że pewne leki mnie uczulały. Wtedy lekarze zastosowali inne i terapia postępowała naprzód. I Remisja: 12.04.2006. Ponieważ jestem w grupie SR-1 zastosowano tzw. Protokół II. Cykl tymczasowego podtrzymywania remisji trwa 104 tygodnie od rozpoczęcia leczenia.
Odkąd zachorowałem na ostrą białaczkę limfoblastyczną bardzo często mam problemy z drogami oddechowymi. Miałem oskrzelowe zapalenie płuc, inne mniej poważne infekcje oraz liczne zapalenia w jakie ustnej. Cały czas muszę być chroniony przed zakażeniami i nasłonecznieniem, jestem zwolniony od szczepień ochronnych. W okresie chemioterapii muszę mieć specjalną dietę.
Podczas leczenia otrzymałam między innymi: kilkanaście dawek Metotreksatu (bardzo toksycznego leku), Merkaptopurynę, Vincristine, a nawet Morfinę. 

Kiedyś nie mogłem wyjść po schodach – dziś bez trudu mogę jeździć na rowerze wokół domu pod czujnym okiem mamy. Leczenie jakiemu mnie poddano jest bardzo skuteczne. Już się nie mogę doczekać powrotu do zdrowia.